Wróciła. Stara dobra Marta. Czuję, ze wybudziła się z jakiegoś niezwykle długiego zimowego snu. Jeszcze z ociąganiem, z pewnym lenistwem. Wstaje, rozchyla zasłony i patrzy na ten szary świat zanurzony we mgle. Przeczesuje ręką włosy i szeroko się uśmiecha. Tej Marcie niewiele do szczęścia potrzeba. Ona wie, co jest najważniejsze. Potrafi docenić to, co otrzymała. Gdzieś uleciał gorzki smak doświadczeń. Jeszcze tyle życia przed nią :-)
