Zbyt wiele, ale ciągle mało. Myślę sobie, że nie mogę czekać, że zaraz nie wytrzymam, wybuchnę, skończę to wszystko jednym dobrym zagraniem. Ale cierpliwość podobno popłaca, także czekam...czekam i dostaję szału. Momentami stojąc w kuchni, popijając dajmy na to kawę czy herbatę mam ochotę zejść. Z tego świata. Ale to trwa chwilkę, minutkę ledwie. Potem dalej jest "fajnie".
9.12.09
6.12.09
Trzeba żyć

Muzyka na dziś: Susan Tedeschi i Billie Holiday
Film na wczoraj: "Drzazgi" (rewelacja!)
Film na dziś: 'Gossip Girl'
Książka tygodnia: cytowana ostatnio "Flauta"
Bohater dnia: przerośnięty krasnal z watą na twarzy
Grzeszki tygodnia: yougurette, bufetowe frytki
Motto tygodnia: stuprocentowe 'Carpe diem'- po raz pierwszy tak naprawdę
Przyjemności tygodnia: obiady w Sorrento i tańce
- Kochanie, niczego się nie spodziewasz, prawda?
4.12.09
Bo nie ma w zamian niczego, co chciałoby się dać i chcieć.
Adam Pluszka- Flauta
Adam Pluszka- Flauta
3.12.09
Do człowieka
Zależy ci na duchowości, a codzienność przesiąknięta jest potrzebami ciała. Czujesz wyrzuty sumienia w sferze moralnej, ale za każdym razem masz dobre usprawiedliwienie na własne zepsucie. Gdzie tu równowaga? Jak daleko można zajść, by poczuć samospełnienie? Nie potrafisz się wyzbyć pragnień. To niemożliwe. Nikt tego od ciebie nie wymaga. Czas zacząć je urzeczywistniać. Uprzednio oddzielić te godne zrealizowania od skrajnie hardcore’owych. Choć tu każdy ma własny system oceniania. Ważne, by w życiu czasem zaryzykować. Być może narazić się komuś, ale osiągnąć cel, który w twoim mniemaniu jest właściwy. Życie naprawdę jest krótkie, a to ziemskie tylko jedno. Korzystaj. Nieważny jest czas, sytuacja, wiek, wygląd czy płeć. Kieruj się sercem.
2.12.09
1.12.09
30.11.09
26.11.09
Etre une femme libéré
Przywróciłam starego bloga http://wielkaimprowizacja.blogspot.com . Chciałam powspominać. Szczególnie Selenę, która ma jedną wierną czytelniczkę, dla której tworzę kolejny rozdział. Ale w dalszym ciągu prowadzę tego. Codziennie zastanawiam się właściwie po co i w jakim celu. Taki ekshibicjonizm za wszelką cenę. No, pozdro ja!
Szkolna rutyna mnie zabija. Gejzer duchowy jeszcze bardziej! Czuję, ze dostałam jednak inną misję do spełnienia. Z początku musiałam ją opacznie zrozumieć, źle zinterpretować.Czy to cokolwiek zmienia? No, dość sporo. Jestem przerazona, nieszczęśliwa, zawiedziona i wściekła jednocześnie.
Koń i Fela zapewnili mi miłe popołudnie. Danke ;>
Dziś nie zasnę...
Normalności! Gdzie jesteś?
25.11.09
W zawieszeniu
24.11.09
Mama
Mama, she has taught me well
Told me when I was young
"Son, your life's an open book
Don't close it 'fore its done"
"The brightest flame burns quickest"
That's what I heard her say
A son's heart sowed to mother
But I must find my way
Let my heart go
Let your son grow
Mama, let my heart go
Mama, let this heart be still
Napiętą atmosferę w domu rozładowuję myśleniem o samych przyjemnościach. Jak widac wyzej, Metallica potrafi jedną piosenką opisać aktualną sytuację. Dziś naprawdę mam ochotę stąd zniknąć. Choć na moment. Ale nie. To niemozliwie. Tkwię tutaj, staram się, zmagam i wierzę, ze szybko się zmieni na lepsze. Grosz do grosza i będzie kokosza. Ziarnko do ziarnka, az zbierze się miarka. Do łezki łezka...jak kto woli :-) Chyba nie jest tak źle. Koniecznie muszę podziękować kilku osobom. Tym, którzy potrafią wysłuchać, doradzić i tym, którzy pocieszają mandarynkami. Jesteście mega :)
PS W oczekiwaniu na armijnego "Freak'a" !!!
23.11.09
21.11.09
Co mnie otacza III
Jeśli biały serek, to 'Moj ulubiony'
Ulubiona półka regałowa
Jeśli kawa to, Douwe Egberts
Jeśli kosmetyki, to jakoś niebiesko.
Co mnie otacza II
Karolkowa praca z plastyki. To jest chyba jakaś farma :)
To się nazywa nauka w słoneczny dzień
Względy porządek w szafie. Nalezało uwiecznić.
Ciagle rozdzwoniony...
Co mnie otacza
Po pełnej łez i cierpienia walce z mamą zostalo tylko tyle...
Mama i mania segregowania odpadów
Orzechy z naszego ogrodu
Pasja mojego brata
20.11.09
Milonga
Na tablicy korkowej mam idealną kopię tego zdjęcia w ołówku i muszę powiedzieć, ze jest genialne. Moze trochę późno, ale jeszcze raz bardzo dziękuję :-)
Odpuściłam sobie dziś szkołę i załatwiłam wszystkie zaległe sprawy, więc teraz nic mi nie siedzi na ogonie. Dzień był przecudny! Ugotowałam obiad, posprzątałam, zrobiłam zakupy małe i duze. W niedzielę GTM, a za tydzień w sobotę Tango Piazzolla w Teatrze Słowackiego. Czy to nie piękne, ze wszystko jakoś się układa? Wprawdzie niemały mętlik w głowie mam po ostatniej rozmowie z mamą. Nad pewnymi sprawami trzeba mi bardzo powaznie się zastanowić. Ale to później...Teraz mile spędzam piątkowy wieczór z "Niebem dla akrobaty" i czekam na jutro ;*
Jeszcze mała refleksja...patrząc dziś na promienie słońca wpadające przez okno, zrozumiałam, ze wróciła do mnie normalność. I bardzo się z tego cieszę. Trwa mój lepszy czas. Obawiam się jednak, ze to wszystko tylko do momentu konfrontacji wyobrazen z rzeczywistoscią. Nikt mi nie powie prawdy i sama muszę ją odszukać. Znów będę musiała wyruszyć drogą krętą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
